kawały | film | filozofia | muzyka | ogłoszenia | miłość | psychologia | rodzina | miłość | uroda
Pt, 12-08-2022    -> Archiwum-> Strona główna-> Listopad 2001  


< ! - - BUTTONY - - >
 

W końcu wszedłem ja. Jak łatwo zgadnąć w doskonałym humorze, bo gdy przez dwie godziny oczekiwałem na audiencję u Pana Dział Reklamacji (płacąc przy tym za parkowanie przed zamkiem WAmPARKów - WAmPARKi mieszczą się w strefie płatnego parkowania i nie posiadają parkingu na klientów), to spotkało mnie więcej przygód niż Harisona Forda we wszystkich częściach Indiany Jonesa razem wziętych. Ponieważ Pan Dział Reklamacji zaczął szukać pod biurkiem kasety ze swym przebojowym nagraniem "... zgodnie z paragrafem ...", więc postanowiłem uderzyć pierwszy. "Proszę Pana. Nie przyszedłem się z Panem kłócić, lecz po to, aby mi Pan anulował mandat". Pan Dział reklamacji zbaraniał. Nie miał przygotowanej kasety. Wytrzeszczył oczy, podrapał się w głowę, po czym rzekł: "dobrze, ale tylko ten jeden jedyny raz". Podziękowałem i wyszedłem.

Teraz morał: jeżeli kiedykolwiek dopadną Was WAmPARKi, to nawet nie próbujcie nic reklamować (chodziaż na mandacie jest zachęta: "jeżeli nie zgadzasz się z ... to zapraszamy do działu reklamacji..." - komedia). Wszelkie próby reklamacji, to czysta strata czasu. Wiem, bo sam to przeżyłem.

Jeżeli już zdecydujecie się na ten desperacki krok i udacie się do Zamku WAmPARKów, to przygotujcie coś zaskakującego (na przykład: dynia na głowę i "cukierki albo psikus"...). Jeżeli spróbujecie coś zareklamować, to już po was.

I niech moc będzie z Wami!

 Strona 3 z 3
Komentarze do artykułu
2002-07-27 10:48
Stwierdzenie "Wbił ostre jak brzytwa" jest bez sensu. Lepsze byłoby "...wbił ostre jak igła...", ale najlepiej byłoby "...walną trzy wódki i poszedł do domu..."
Autor
 
 
< ! - - SKY SCRAPPER - - >